Wypadek samochodowy

Dział dla miłośników motoryzacji, mechaników, hobbystów. Porady, pytania - ogólne dyskusje.
Awatar użytkownika
Rose
-#
-#
Posty: 6474
Rejestracja: 2009-05-21, 16:34

Wypadek samochodowy

Post autor: Rose » 2010-05-15, 00:51

Ulegliście kiedyś?
Byliście świadkiem?
Co zrobiliście, jak wszystko się skonczyło, czyja wina itd.

Awatar użytkownika
s3r0
-#
-#
Posty: 302
Rejestracja: 2010-05-13, 16:52
Lokalizacja: Poznań

Post autor: s3r0 » 2010-05-15, 00:57

Ja z racji tego że jeżdżę na Quadzie(To moja 2 pasja) to upadki, wypadki są nieuniknione w tym sporcie. Kilka razy lądowałem na drzewach aż w końcu zainwestowałem w profesjonalny strój na Quada. Wydałem na niego kupe kasy, ale inwestując w bezpieczeństwo inwestuje we własne życie. Teraz kiedy ląduje na drzewach przy prędkościach 120 Km\h wstaję oczepię się, zbieram quada i jadę dalej. ;)

Awatar użytkownika
psychiczna
-#
-#
Posty: 4334
Rejestracja: 2009-05-30, 18:08

Post autor: psychiczna » 2010-05-15, 09:13

Mój brat miał kiedyś wypadek samochodowy.
Wielokrotnie widziałam wypadki, które były bardzo poważne. Na naszych drogach to częsty widok...

Awatar użytkownika
Empatia
Jr.Admin
Jr.Admin
Posty: 8870
Rejestracja: 2008-12-15, 22:20

Post autor: Empatia » 2010-05-15, 10:38

Miałam, akurat samochód innego kierowcy uderzył w miejsce, gdzie siedziałam ja. Na szczęście nic mi się nie stało. Wina była po stronie drugiego kierowcy, zjeżdżał z chodnika, a samochód, w którym jechałam, znajdował się w ruchu na głównej.

Nad mamy samochodem przeleciał kiedyś... tir i wbił się w łąkę. Kierowca na tyle trzeźwo myślał, że zgasił silnik, aby nie było wybuchu i wyskoczył przez okno, dzięki temu przeżył.

Strasznie boję się takich wypadków, zwłaszcza, że kiedyś straciłam w nich dwie koleżanki, które wpadły pod tira, nie wyobrażam sobie, co czuli rodzice, straszne.. Zwłaszcza, że to była ich jedyna dwójka dzieci, więcej nie mieli.

No i z wypadkami mam styczność praktycznie raz w miesiącu, mieszkam na małej, prywatnej ulicy, która wychodzi prosto na główną ulicę prowadzącą do Krakowa. Nie ma miesiaca, aby tam wypadków nie było. Zazwyczaj są śmiertelne, a nikt nie chce nic zrobić, myślę, że światła chociaż zmniejszyłyby ilość wypadków. Mam parę metrów do tej ulicy, więc zdarza się, że praktycznie jestem przy większości wypadków i staram się pomóc. Ostatnio została potrącona tam moja koleżanka, ma obrażenia głowy. Nie tak dawno wypadek mieli motocykliści... Najstraszniejszy wypadek, jaki tam się odbył, był z udziałem tira i osoby.. niepełnosprawnej, którą owy tir po prostu przemielił kołami naczepy. Pamiętam, jak odwracałam głowę jeszcze przez tydzień chodząc do szkoly, bo byly tam ślady krwi.

Jeszcze ciekawą drogą w mojej okolicy jest droga nr... 666. Tam wypadki są średnio na tydzień i wydaje się taka bezpieczna. Już jest znana jako 'diabelski odcinek drogi', brrr. Nie zliczę krzyży, ktore tam się znajdują.

Awatar użytkownika
Ziou
-#
-#
Posty: 1321
Rejestracja: 2009-07-22, 16:41

Post autor: Ziou » 2010-05-15, 12:25

Mój tata przeszedł ostatnio wypadek samochodowy.
Mój kolega zginął niedawno podczas takiego wypadku.
Wcześniej w podobnym zginął jego brat.

Awatar użytkownika
kashmira
-#
-#
Posty: 2459
Rejestracja: 2008-12-15, 18:59

Post autor: kashmira » 2010-05-15, 19:49

Nie uległam jeszcze takiemu wypadkowi.
Raz pamiętam jak jechałam z szwagrem byliśmy świadkami wypadku , do dziś pamiętam cześć ręki która oderwała się od człowieka leżała na asfalcie. :?
Jako mała dziewczynka jeździłam z ojcem autem (nawet kiedy był mocno pijany) zawsze, ale to zawsze lądowałam z nim w fosie i byłam poobijana do tej pory panicznie boję osób którzy wypiją nawet piwo i wsiadają za kółko.
Co do mojej okolicy wypadków jest mnóstwo , zależy gdzie , w przeciągu 20 km. znajdują się u mnie 2 czarne punkty.

Awatar użytkownika
s3r0
-#
-#
Posty: 302
Rejestracja: 2010-05-13, 16:52
Lokalizacja: Poznań

Post autor: s3r0 » 2010-05-15, 20:33

M. pisze:Raz pamiętam jak jechałam z szwagrem byliśmy świadkami wypadku , do dziś pamiętam cześć ręki która oderwała się od człowieka leżała na asfalcie. :?
Nic miłego. Ale pocieszę cię. Ja w wieku 13 lat widziałem jak tir przeciął człowieka na pół... :?

Awatar użytkownika
Martucha
-#
-#
Posty: 524
Rejestracja: 2010-05-02, 14:24
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Martucha » 2010-05-15, 21:00

Rose pisze:Ulegliście kiedyś?
Nie.
Rose pisze:Byliście świadkiem?
Nie.

I nie chciałabym mieć żadnego wypadku, ani widzieć.

Awatar użytkownika
selene
-#
-#
Posty: 5563
Rejestracja: 2009-08-19, 15:59
Lokalizacja: ...over the moon?

Post autor: selene » 2010-05-28, 22:27

Nigdy nie przeżyłam wypadku samochodowego, a świadkiem... Hm, lekkich stłuczek owszem. Nieco poważniejszych też. Ale niczego, co utkwiłoby w mojej pamięci z masakrycznymi szczegółami. Bo i właśnie takowych szczegółów miałam okazję uniknąć...

Awatar użytkownika
Icannotfly.
-#
-#
Posty: 1022
Rejestracja: 2010-05-16, 18:25
Lokalizacja: Stamtąd.

Post autor: Icannotfly. » 2010-05-31, 23:37

Nie przeżyłam wypadku samochodowego, ale kiedyś nasz samochód ledwo jechał... tata bał się, że staniemy na środku dwupasmówki i nie odpalimy, ale mimo to nie dawał za wygraną i jakoś dociągnęliśmy do domu. O.o

Świadkiem byłam, ale tylko lekkich stłuczek i kolizji. :)

Awatar użytkownika
heartbeat
-#
-#
Posty: 45
Rejestracja: 2010-07-09, 17:28
Lokalizacja: Białystok

Post autor: heartbeat » 2010-07-12, 13:14

Dwa razy uległam wypadkom, na szczęście skończyło się tylko na ogromnym szoku, wstrząśnieniem mózgu i kilkoma siniakami.
A świadkiem paru wypadków byłam,raczej niegroźnych.

Awatar użytkownika
Aurilka
-#
-#
Posty: 1973
Rejestracja: 2010-04-24, 16:32

Post autor: Aurilka » 2010-07-12, 14:12

Rose pisze:Ulegliście kiedyś?
Tak moja mama wjechała do samochodu który jechał przed nami, bo za późno zahamowała. Na szczęście nic się nam nie stało, jedynie cały przód naszego auta był do wymiany. Od tego czasu strasznie moje się jeździć samochodem szczególnie z moja mama, bo dla mnie jeździ strasznie gwałtownie. Świadkiem wypadku nigdy nie byłam.

Awatar użytkownika
niepokorna
-#
-#
Posty: 3930
Rejestracja: 2010-01-25, 20:46

Post autor: niepokorna » 2010-07-12, 20:26

Ostatnio jak szłam na egzamin, to tramwaj wcześniej stanął i motorniczy kazał wszystkim wysiąść. Pomyślałam, że to znowu jakaś awaria. Przeszłam kilka kroków i zobaczyłam na środku jezdni Tico, które leżało na dachu. Wypadek musiał się wydarzyć niedawno, bo jeszcze nie było policji, tylko sama karetka, a jak spojrzałam w stronę tego samochodu, to zobaczyłam panią, która leżała w środku. To był straszny widok, w sumie nic takiego nie zobaczyłam, nie było krwi, ale długo nie mogłam dojść do siebie. Wiedziałam, że jeśli ta Pani dachowała Tico, to są nikłe szanse żeby przeżyła. Gdy wróciłam do domu, od razu weszłam na stronę lokalnych wiadomości i szukałam informacji o tym wypadku. Okazało się, że ta Pani przeżyła i że jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo Powiem szczerze, że kamień spal mi z serca.

Awatar użytkownika
NAwiedzonA
-#
-#
Posty: 7601
Rejestracja: 2009-01-02, 09:05

Post autor: NAwiedzonA » 2010-07-12, 22:12

Raz jak jechałam do Krakowa to autobus w którym byłam zgniótł samochód, który wjechał praktycznie pod niego. Takiego poważnego jeszcze nie przeżyłam i jeszcze nie widziałam.

Awatar użytkownika
Pivo
-#
-#
Posty: 306
Rejestracja: 2010-07-16, 14:31
Lokalizacja: Chełm

Post autor: Pivo » 2010-07-23, 18:59

Jadąc z rodzinką do babci uderzył kiedyś w nasz samochód inny samochód.. przyczepką. Nie chce mi się tłumaczyć jak to możliwe ale w każdym razie nie hamował przed zakrętem. Nic, poza siniakami i zszarganą przez kilka dni (tygodni?) psychiką mojej siostry, się nie stało

ODPOWIEDZ